Dziś krótko i na słodko.
Na Żydowskiej są cuda i cudeńka. Jest kilka miejsc, do których próbuję dotrzeć już od jakiegoś czasu, ale. Zawsze jest jakieś ale. Jako, że jestem babą i to taką upartą, wylądowałam wczoraj wreszcie w Piece of cake. Nasłuchałam się tyle dobrego o tej kawiarni, że musiała sprawdzić na własnej skórze. Duża część mięsożerców zachwalała burgery wegetariańskie, więc oczywiście, pierwsze co zrobiłam było zjedzenie tego cuda. Szpinak, gorgonzola, rukola, jalapeno, ogórasy i co-nie-tylko. Pochłonęłam to to w minut trzy, zapijając Ministrem. Cudo. P. zadowolił się kanapką z salami (no, bo przecież jak to tak bez mięska?) i ciepłym mlekiem z syropem waniliowym.
Tym razem darowaliśmy sobie domowe ciasta, stojące na ladzie, ale trzeba mieć po co wracać, choć chlebek bananowy kusił bardzo. Wyobraźcie sobie ciepły jesienny wieczór, Joannę Newsom w tle, mleko w wielkim kubku i koc. Tak właśnie wyglądają chwilę na tarasie w Piece of cake. A Ania (właścicielka) i jej zaraźliwy uśmiech, biegająca pomiędzy stolikami, tylko dopełnia obrazu zupełnego spokoju. Więcej takich miejsc w Poznaniu, więcej.
Najczęściej czytane
-
I nigdy nią nie zostanę. No chyba, że feminizmem nazwiemy wymaganie szacunku dla siebie i moich opinii. Wtedy owszem tak, można mnie od fem...
-
Wszyscy piszą o nowych Avangersach. Ja w sumie też napisałam recenzję, ale doszłam do wniosku, że są ważniejsze rzeczy. Ludzie. Zwłaszcza l...
-
Dziś będzie bezwstydna promocja i prośba o pomoc. Jestem w Blogowskazie , serwisie promującym blogerów. Mój profil znajdziecie tu: http...
-
Robię zdjęcia. Robię masę zdjęć, jestem fanką zatrzymywania tych chwil, które szybko się zapomina. Wolę uchwycić moment, w którym ojciec roz...
-
Czytałam gdzieś, że w 90% ludzie, których w dzieciństwie nazywaliśmy najlepszymi przyjaciółmi, w dorosłym życiu są dla nas obcy. Wygląda na ...
-
Trochę musztarda po obiedzie, ale to z potrzeby serca. Bo jakoś nigdy nie byłam fanką Powstania Warszawskiego. (źródło: x )
-
Książki pożeram tonami. Po prostu. Nie ma dla mnie większej radochy niż kawałek książki, dobra kawa i muzyka w tle. Albo jakieś dobre jedze...
Tagi
myśli nieposkładane
co Bu obejrzała
Poznań
książki
recenzja
film
Polska
jedzenie
kawiarnia
przyjaźń
związki
Harry Potter
Polacy
Wiedźmin
Wolsztyn
co Bu czytała
co Bu widziała
gdzie Bu była
muzyka
podróże
praca
rodzina
ważne
Cypr
fantasy
miłość
moda
restauracja
rodzice
G.Martin
J.K. Rowling
Jakub Ćwiek
Kamerdyner
Kłamca
Leonardo DiCaprio
MTP
Maleficent
Martin Scorsese
Marvel
Monsters University
Sekretne życie Waltera Mitty
kultura
musicale
polityka
prezenty
przeszłość
seriale
Obsługiwane przez usługę Blogger.