Lubię smutne książki. Lubię smutną poezję, ba! nawet muzykę smutną lubię. Zwłaszcza jesienią. Bywam liryczna do granic absurdu, choć wynika to pewnie z pokładów jakieś empatii, którą mam w sobie. Myślałam, że nie można zrobić smutniejszego albumu niż Miłość Jamala. Myliłam się.
(źródło: x)
